poniedziałek, 8 czerwca 2015

Dreams come true cz.1

- Nazwisko!
Czyiś głos wyrwał mnie z transu. Nareszcie doszłam do stolika, przy którym zapisywali nowych uczniów na przesłuchanie. Szkoła Hollywood Arts stoi przede mną otworem.
-Penny - Odpowiadam natychmiastowo.
-A nazwisko? – Mruczy kobieta
-Payne.
- Z tych Payneów?
-Tak.
Kobieta przyjrzała się mi dokładnie. Ze stresu trzęsły mi się ręce. Nagle zrobiło mi się gorąco, a cały świat zaczął się rozmazywać.
-Dobrze cię czujesz?
-Tak
-W sumie nie musisz przechodzić przesłuchania.
-Ale ja chcę.
-W takim razie zapraszam
Kobieta wstała i pokazała gestem ręki, żebym poszła za nią. Ruszyłam. Weszłam do pokoju. Na jego środku stał stół, a przy nim siedzieli nauczyciele i dyrektor.
-A więc a imię masz… Penny Payne!?- Dyrektor patrzył na mnie osłupiały.
-Myhym
-No dobrze pokaż co umiesz.
Wyjęłam gitarę z futerału, usiadłam na stołku i zaczęłam grać, a przy tym śpiewałam. Piosenką którą grałam było Change Your Life –Little Mix. Gdy skończyłam podniosłam głowę. Wszyscy nauczyciele mieli szeroko otwarte oczy i uchylone usta. Po chwili wstali i zaczęli bić brawo. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Jesteś w tej szkole panno Payne!- Krzykną dyrektor.
-Dziękuje i do widzenia.
Chwyciłam za gitarę i futerał. Wybiegłam ze szkoły szczęśliwa i podekscytowana. Mama siedząca w samochodzie uśmiechnęła się do mnie. Chwyciła futerał i gitarę odkładając ją na tylne siedzenie. Wsiadłam do samochodu.
-No widzisz mówiłam, że cię przyjmą.
-Tak, wiem. Czy ty jesteś jakaś wszechwiedząca?
-Nie, po prostu wiem że masz talent, tak jak…
-Liam, tak wiem.
-Właśnie musisz do niego zadzwonić.
-Wiem, zostawiłam telefon w domu.


Gdy tylko wbiegłam do pokoju chwyciłam za telefon. Wybrałam numer Liama.
-Mam nadzieję że to coś ważnego po przerywasz nam próbę!
-Byłam dzisiaj na przesłuchaniach i …
-OMG dostałaś się?
-Tak!
-No to siostra gratuluję.
-Widzisz a mówiłeś że mi się nie uda.
-Czy ty właśnie powiedziałaś?
-Tak, ale dobrze wiesz, że chodziło o to, że coś mi się udało.
-No weź, nie jestem głupi.
-Trochę jesteś.
-Chcesz żebym się obraził?
-Głupek.
-Taa
-Co można jeszcze, a no tak idiota.
-Dobra cześć ty mały małpiszonie.
-Ej no chyba ty!
-Tak ja małpiszon, a ty głupek. Wygrałem!
-Dobra, głupie jest piękne.
-Chyba małe jest piękne.
-To też ja.
-No dobra muszę kończyć.
-Cześć, tęsknię.
-Kocham cię siostrzyczko.
-Ja ciebie też.
-Pa.
-Do usłyszenia.
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę. I znowu czuję się taka samotna. Jak gdybym nigdy nie miała brata. Ja i Liam zawsze byliśmy nierozłączni, A teraz trudno mi się pogodzić z tym, że koncertuje i go nie ma. Smutno mi bez niego. Tak czy siak trzeba żyć dalej. Może teraz poznam nowych znajomych. Też posiadających talent. Chociaż tak naprawdę nie chcę. W sumie nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. Wszyscy zadawali się ze mną z powodu mojego nazwiska. Teraz nikomu go nie zdradzę, dopóki się nie zaprzyjaźnię. Może poznam ciekawych ludzi. Nie wiadomo. Z mojej głowy wyrywa mnie dźwięk pukania do drzwi.
-Otwarte.
-Witaj młoda damo, słyszałem coś o nowej szkole!-Do pokoju wpada mój wielce podekscytowany tata.
-Prawda.
-Dzwoniłaś już do Liama?
-Tak.
-A co cię trapi?
W tym momencie mam ochotę płakać. Jednak udaje mi się powstrzymać łzy.
-Brakuje mi go.
-Wiesz że nam też go brakuję, najbardziej mi, jedyny facet w rodzinie, a nie mogę pójść z nim do baru na piwo jak normalny ojciec z normalnym synem.
-Wiem, a ja nie mogę wykorzystywać go do noszenia moich toreb z zakupami.
Słyszę śmiech taty. Od razu robi mi się lepiej.
-Tak, od tego są mężczyźni.
-No właśnie, a szczególnie starsi bracia.
Śmiejemy się oboje. W końcu tata mówi że musi iść i wychodzi. Sięgam po telefon i piszę SMS do Liama.
                      „Kiedy mogę odzyskać brata? xx”
 Czekam na odpowiedź. Czas się dłuży. Zerkam na telefon i widzę że mam wiadomość. Lecz nie jest ona od Liama, jest od Harrego.
           „Louis zabrał Liamowi telefon po tym jak przeczytał                 na głos  twojego SMS więc nigdy nie oddamy ci brata. MUHAHA xH”
Zaczęłam się śmiać. Uwielbiałam chłopaków. Wszyscy traktowali mnie jak młodszą siostrę. Żałowałam, że mnie tam z nimi nie ma. Zerknęłam na fotel. Leżała na nim stara bluza Harrego miałam mu ją oddać kiedy się zobaczymy. Jeszcze się nie widzieliśmy. Odpisałam zaraz złodziejowi mojego brata.

                „W takim razie pożegnaj się ze swoją bluzą. J

Odłożyłam telefon na stolik, wskoczyłam na łóżko i wsunęłam się pod pościel. Mimo że był dzień byłam strasznie wyczerpana. Zaraz potem zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Podoba mi się!
    Czekam na kolejne rozdziały!
    Na pewno będę czytać
    Liczę na zajrzenia i kom u mnie!:)

    http://saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń